-
[…] P: Zacznijmy od tego, że nie planowałem tu być. Nigdy nie chciałem, by wzrok tylu osób spoczywał na mnie jednocześnie. Trawa jest zawsze bardziej zielona tam, gdzie mnie nie ma, ale kiedy mnie tutaj nie było, nie czułem, że muszę tu być. To tylko wydaje się skomplikowane, ale tak naprawdę jest bardzo proste. Ktoś z góry założył, że to moje miejsce, a ja miałem niewiele do powiedzenia, co, o ironio, nie zdarza się zbyt często. To fatum, a im bardziej się buntowałem, tym bliżej byłem tego piekła. D: Piekła? P: Nazywajmy rzeczy po imieniu. Kto o zdrowych zmysłach chciałby… — Czytaj dalej
Brak komentarzy do Wywiad -
środa, 28 grudnia Czułem ogromne wyrzuty sumienia pisząc swoją powieść na telefonie zamiast komputerze lub lepiej – maszynie do pisania. Takie poczucie winy towarzyszyło mi dość często, a to tylko jedna z wielu dolegliwości, które szargały moje nerwy każdego dnia. Czułem się przez to mniejszy niż inni, tak samo mniejszy, jak mój wysiłek który wydawało mi się, że wkładam w swoją pracę. Pomyślałem wtedy, że tak wielki pesymizm, nie powinien mierzyć się z tak małymi ambicjami. Odłożyłem na chwilę telefon. Pokój pociemniał bez sztucznego światła, ja sam też oślepłem od tysięcy małych pikseli, którymi okaleczałem swoje i tak już słabo… — Czytaj dalej
-

Już prawie jutro, a ja jeszcze wczoraj. Posiałem gdzieś tę marynarkę — tę, co tak schludnie w niej dla Ciebie. Zostawiłem w niej zeszyt i zdjęcia, no wiesz, te co my tam. Zapisałem się na tańce, we wrześniu zapomniałem. Chciałem zatańczyć w marynarce, no wiesz, co tak w niej wyglądałem. No dobrze, już dobrze, usiądę na moment. A wiesz, że mam jeszcze gdzieś te zdjęcia z Wiednia? Nie pamiętam tylko. To nie moje łóżko, w moim lubiłem z Tobą, a tu Cię nie ma. Podasz mi, proszę? No marynarkę, muszę coś. Chyba pióro w niej posiałem. Dziura wielka wszystko wylatuje.… — Czytaj dalej
-
W życiu każdego człowieka przychodzi taki czas, kiedy musi się z kimś pożegnać, ale tak na serio. Ktoś ostatni raz ociera swoją dłoń o policzek syna, inny żegna się ze swoją babcią pocałunkiem w czoło, a jeszcze ktoś mocno zaciska oczy i powtarza „jeszcze nie teraz” jak mantrę, głęboko wierząc, że z momentem, w którym je otworzy, znajdzie się gdzieś poza tłocznym szpitalem. To dzieje się w tym momencie, nie zawsze nam, ale zawsze gdzieś. Pierwszy raz przytrafiło mi się to gdy miałem dziewięć lat, potem piętnaście, dwadzieścia i wiem, że zdarzy się znowu. To ponure z mojej strony, nieco… — Czytaj dalej
-

„Mam na imię Kacper, za dwa tygodnie kończę 25 lat, już nie studiuję”. Tak przywitałbym się sześć lat temu, bo wmówiłem sobie, że nie stać mnie na więcej. Zawsze zdawało mi się, że nie warto poświęcać mi uwagi. Najbardziej bolesne jednak było to, że powiedziałem to sam, sobie i przez bardzo długi czas w to wierzyłem. Byłem przekonany, że nie powinienem dbać o swoją przyszłość, bo i tak jej nie będzie. Teraz mogę już przyznać, że uciekałem w ten sposób od odpowiedzialności, jaką niesie za sobą życie. Już nie jestem tym, co mi się przydarzyło. Sześć lat temu, napisałem, że… — Czytaj dalej
-

panta rhei [gr., ‘wszystko płynie’], wszystko płynie — wszystko jest nietrwałe, zmienne; Wszystko płynie. Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki – a no można, tylko woda nie będzie taka sama. Wiecie, to nie jest tak, że nie możemy wpakować się w taką samą sytuację w życiu, po prostu warunki będą inne. Każdy rodzi się z jakimś zasobem, w zależności od tego jak bogaty mamy ekwipunek, w taki sposób sobie radzimy. Jedni mają nóż, inni muszą użyć zębów, tym pierwszym będzie łatwiej odciąć się od niekorzystnej sytuacji, tym drugim zajmie to więcej czasu. Dlatego też czasem trzeba… — Czytaj dalej
-

Nie będę się tłumaczył skąd ta przerwa, bo właściwie nie mam komu. Spontanicznie zajrzałem na bloggera i poczytałem stare posty (całe dwanaście). Jestem cholernie zabawny i jak zauważyła moja psycholog, świetnie potrafię poprowadzić narrację paskudnych wydarzeń, tak aby stały się one błahe lub komiczne dla potencjalnego słuchacza bądź czytelnika. To prawda, życie to teatr, a ja gram w nim każdą możliwą rolę, zwłaszcza clowna. Tym razem jednak o rzeczach poważnych, choć w samej sytuacji nie brakuje komizmu. Uczę się nie wyciągać wniosków, nie znając każdej perspektywy, sęk tkwi w tym, że milczenie to też odpowiedź, dlatego… — Czytaj dalej
-

Jako dziecko marzyłem o karierze muzycznej. Zawsze chciałem występować na dużych scenach z własnymi piosenkami o sławie, marzeniach. W mojej małej dziecięcej głowie wszystko było takie kolorowe, mnóstwo świateł, wesołe melodie i te głupawe, wymyślone na poczekaniu teksty. Jako dorosły typ po paru życiowych fikołkach, stwierdzam, że niewiele z tych marzeń pozostało. Nie zginęły na zawsze, po prostu trochę się zmieniły. Mając już dwadzieścia jeden (21!!!) lat, nie marzę o wielkich scenach, boję się ich; w mojej głowie nie ma już zbyt wielu świateł ani radosnych piosenek. Czuję niepewność, niepokój i niemoc. Dorastając dałem się trochę po napierdalać życiu i… — Czytaj dalej
-

Ostatni post opublikowałem w maju, niedługo po tym, moje życie wyjebało się o sto osiemdziesiąt stopni. Wszystko. Poszło. Nie. Tak. Mamy październik, co oznacza już, że przeżywamy moją ulubioną porę roku, a mianowicie — jesień. Dokładnie w tym momencie kiedy to piszę, powinienem robić notatki na zajęcia, bo dostałem się na studia. Mój trzeci kierunek, w którym pokładam największe nadzieje. Jednak nie potrafię się ostatnio skupić. Nie mam zamiaru tłumaczyć tego wszystkiego, co się stało, ponieważ to pozostawiam w rękach terapii. Nie za bardzo wiem, jak to ubrać w słowa, ale po głowie chodzi mi pewne pojęcie wolności i to… — Czytaj dalej
-
![Dwudziestolatek zrobił to, na co miał ochotę! Nie uwierzysz co się stało! [ZDJĘCIA]](https://wizjerblog.com/wp-content/uploads/2021/05/1620839894028494-0.jpg)
Kupiłem sobie farbki. Ładne, 12 podstawowych kolorów dla początkujących za całe siedem pieniążków. Odkryłem ich terapeutyczną moc, zaraz po ich otworzeniu, a jednego dnia spędziłem ponad cztery godziny na uspokajaniu się za pomocą moich dwóch ulubionych pędzli. To fajna zabawa, bo to już nie jest zadanie do wykonania na plastyce, to moja własna chęć spróbowania czegoś nowego i sprawdzenia mojej kreatywności. Tego dnia kiedy je kupiłem, poszedłem właściwie po chleb tostowy i kilka rzeczy, których już za bardzo nie pamiętam, ale pamiętam, że stałem obok farbek i innych przyrządów malarskich i myślałem o tym długo. Kacper nie masz… — Czytaj dalej
-

Wizjer, tak jak każda rzecz, jakiej się podjąłem, był pewną zakładką mojego życia, punktem zmiany. Nie liczyłem, że odniesie to sukces, chociaż po cichu miałem nadzieję, że w końcu robię coś, czego nie porzucę. Na tym etapie życia, sukcesem nie byłaby popularność ani rozgłos, a stabilność. Wizjer się jej nie doczekał, zarówno jak i moje poprzednie trzy blogi oraz poezja. Co jednak ciekawe, wszystkie te rzeczy mają wspólny mianownik. Pisanie. Daje mi to dosyć spore uczucie uwolnienia. Aktualnie piszę piosenki, do szuflady i dla znajomych, dla własnego spełnienia. Choć uważam, że nie jestem utalentowany, to mogę być szczęściarzem, któremu… — Czytaj dalej
